
Wstawanie o 5:00, po co mi to było i czego się dzięki temu nauczyłem?
Być może nie jesteś rannym ptakiem.
Może wzdrygasz się na samą myśl o budziku ustawionym na 4:55.
Jeszcze kilka lat temu ja też.
Ale dziś, gdy zegar wybija 5:00.
ja już jestem na nogach.
I nie dlatego, że to modne. Nie dlatego, że przeczytałem o tym w jakiejś książce samorozwojowej.
Robię to, bo działa. Dla mnie. I może zadziałać także dla Ciebie.
Nie mam prawa wymagać od innych więcej, niż wymagam od siebie
To jedna z moich życiowych zasad.
Jako psychoterapeuta i trener personalny, pracuję z ludźmi, którzy chcą zmiany.
Chcą więcej, energii, spokoju, siły, efektów.
Ale czy jesteś gotów coś poświęcić, by to osiągnąć?
To pytanie zadaję sobie każdego ranka.
I wiem, że jeśli chcę być w pełni obecny dla moich klientów, muszę najpierw być w 100% obecny dla siebie.
Wstawanie o 5:00 to mój sposób, by zacząć dzień z przewagą.
Dlaczego 5 rano?
Bo wtedy nikt niczego ode mnie nie chce
O 5:00 nie dzwoni telefon. Skrzynka mailowa milczy. Nikt nie potrzebuje odpowiedzi.
To czas tylko dla mnie.
Na głęboki oddech. Na planowanie. Na trening.
Na zakończenie projektu, zanim inni zaczną dzień.
To daje ogromny spokój i kontrolę.
I nie, to nie znaczy, że funkcjonuję jak robot.
Robię dwie 60-minutowe drzemki w ciągu dnia.
Bo moje ciało też ma swoje potrzeby.
Nie gram w heroiczny brak snu.
Po prostu optymalizuję swój rytm.
Wielcy tego świata robili podobnie
Aleksander Wielki.
Musashi, legendarny samuraj.
Donald Trump.
Wszyscy oni budzili się wcześnie.
Czy to przypadek? Może. Ale gdy na przestrzeni setek lat pojawia się ten sam wzorzec, warto go chociaż przetestować.
I nie,nie mam na to badań. Nie powiem Ci, że “według Instytutu XYZ to najlepsza pora”.
Nie wszystko da się wyjaśnić badaniami.
Ale z mojego doświadczenia wynika jedno,
dyscyplina wygrywa z chaosem.
Codziennie.
A co z Tobą?
Nie musisz rzucać się od razu na 5:00. Zacznij od wstawania 30 minut wcześniej niż zwykle.
Przeznacz ten czas tylko dla siebie.
Nie na scrollowanie. Na coś, co przesuwa Cię o krok dalej.
Zobaczysz, co się stanie, gdy świat jeszcze śpi, a Ty już działasz.
Nie chodzi o kult produktywności. Chodzi o wewnętrzny spokój i wolność, które przychodzą, gdy Ty jesteś osobą, która robi, co powiedziała, że zrobi.
Bo to buduje zaufanie. Najpierw do siebie. A potem, do życia.
PS: Gdy zaczniesz,daj sobie czas.
Będą trudne poranki.
Ale z każdym kolejnym zobaczysz, że to Ty masz przewagę.
I już nikt Ci jej nie odbierze.

